Najważniejsze to być sobą 16 października 2018 – Posted in: Życie

Jakie będzie moje dziecko? Kim będzie, kiedy dorośnie? Jaki będzie miało charakter? Czy będzie bardziej podobne do mamy czy do taty? Czy zostanie fotografem jak tata? A może lekarzem jak dziadek? Zdecydowana większość rodziców zadaje sobie często te pytania. Lubimy przewidywać, czasem bazując na nic nieznaczących sygnałach.

W naszym domu głównym jasnowidzem jest babcia. Idąc śladami jej przepowiedni moim dziewczynkom nie starczyłoby życia na podjęcie wszystkich zawodów, które im wywróżyła. „Popatrz jak się interesuje tym aparatem, chyba będzie fotografem – „po Tatusiu”. „Wszystkim ogląda zęby, chyba będzie dentystką!”, „uwielbia pomagać w kuchni, zdaje się, że zostanie kucharzem.” – Znacie to?;-)

Możemy dziecko ukierunkować pod względem przyszłego zawodu, ale sama dobrze wiem, że można go zmienić w każdej chwili. A co z charakterem?

Pewnej niedzieli piłam kawę z koleżanką, mamą dwójki dzieci. Starszy syn jakiś czas temu rozpoczął swoją przygodę ze szkołą. Chłopiec jest ładny, ma dłuższe blond włosy często związane w kitkę lub koczka. W szkole zaczęto mu dokuczać, że wygląda jak dziewczynka. Mama artystka, pewna siebie i często idąca pod prąd stara się wspierać syna. Robi to na swój sposób i  buntuje przeciwko przyjętym standardom. Ojciec, choć sam nosi długie włosy jest przeciwnego zdania i uważa, że syn nie powinien być pośmiewiskiem szkoły. Historia została mi przedstawiona bardzo żywiołowo, z przewagą oburzenia i irytacji. Według mojej koleżanki to głównie my mamy wpływ na charakter naszych dzieci, jeśli teraz ona nie nauczy go wychodzenia przed szereg i nie naśladowania innych, to nigdy nie będzie INDYWIDUALISTĄ. A ma być taki jak ona, nie przejmować się tym, co pomyślą inni, wierzyć w siebie i być zawsze sobą. Czy narażając syna na uszczypliwe komentarze w szkole nauczy go tego samego?

Każdy z nas rodzi się z określonym temperamentem. Od samego początku kieruje on sposobem wyrażania emocji, sposobem, w jaki zareagujemy na konkretne sytuacje i określa poziom naszej aktywności. Charakter kształtuje się z czasem, mamy wpływ na niego, jako rodzice, ale środowisko  też odgrywa ogromną rolę.

Czy wychowując dzieci powinniśmy kierować się sobą? Tym czy chcemy, aby dzieci były podobne czy inne od nas.  Słuchając powyższej historii i myśląc o niej później pomyślałam, że jako rodzic powinniśmy przede wszystkim wsłuchać się w dziecko. Kto wie więcej o dziecku niż matka, która od początku rozgryza najmniejsze wysyłane przez nie sygnały? Tak jak wsłuchujemy się w nie, gdy dziecko nie potrafi mówić, powinnyśmy wsłuchiwać się w nie w kolejnych latach. Nie można robić nic na siłę. Nie sprawimy, że dziecko będzie indywidualistą, że będzie towarzyskie, że będzie przebojowe lub ciche i spokojne. Dziecko nie będzie mamą ani tatą – już jest i będzie SOBĄ.

Nasza w tym rola by to odkryć i wspierać. Pomagajmy im na swój sposób odnaleźć się wśród rówieśników w społeczeństwie. Wspierajmy, jeśli chce być takie jak koledzy, bądźmy z nim, jeśli będzie chciało się wyłamać, ale nie zmieniajmy tego przez pryzmat naszej osoby lub doświadczeń. To ich historia, niech tworzą ją, robią to, co czują i doświadczają po swojemu.